Terroryzm czy zamach terrorystyczny? W poszukiwaniu prawdy o pojęciach – część I

Terroryzm czy zamach terrorystyczny? W poszukiwaniu prawdy o pojęciach – część I

Współczesny terroryzm jest realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa w wymiarze narodowym, regionalnym i globalnym. Nieustające konflikty na tle narodowościowym, etnicznym, religijnym czy ekonomicznym polaryzują oraz pogłębiają poczucie niesprawiedliwości i wszechobecnej krzywdy. Takie stany są idealnym podłożem do tworzenia się radykalnych ideologii i ruchów społecznych. Te z kolei, w zależności od możliwości prowadzenia dialogu z władzą (a raczej jej braku), z powodzeniem mogą przeradzać się w formę przemocy politycznej. Wniosek z tego, że terroryzm współcześnie ma się dobrze i że nie należy spodziewać się świętowania wygrania wojny czy nawet bitwy z tym zjawiskiem. Skoro zatem żyjemy w dobie współczesnego terroryzmu dobrze byłoby rozpoznawać podstawowe pojęcia związane z tą formą przemocy.

Po pierwsze terroryzm. Słowo, nacechowane emocjonalnie, niosące ze sobą medialnie silny przekaz. Że jest strasznie, brutalnie i niesprawiedliwie. Kojarzy się z nieustanną walką, ale też i z bezsilnością towarzyszącą obu stronom konfliktu. Według autora terroryzm jest formą przemocy skierowanej na ośrodki władzy lub społeczności, gdzie poprzez strach i przerażenie sprawcy dążą do realizacji swoich celów politycznych. Celem w terroryźmie jest zmiana istniejącego porządku w różnorodnych obszarach funkcjonowania państwa lub organizacji międzynarodowej, a zamach lub groźba jego przeprowadzenia jest jedynie narzędziem bezpośredniego oddziaływania sprawców. Stąd pojęcie strategii pośredniej terroryzmu, które stanowi o istnieniu dwóch kategorii celów terrorystów. Po pierwsze i jednocześnie najważniejsze dla tego rodzaju sprawców jest istnienie celu głównego o charakterze politycznym. Przy czym ten polityczny wymiar jest identyfikowany jako żądanie skierowane do władzy politycznej, które może mieć podłoże religijne, społeczne czy narodowościowe. Może też przybierać postać wybranej ideologii zbudowanej na potrzeby jednego sprawcy i jednej sprawy. Współcześnie coraz częściej widać też, że terroryzm może istnieć bez zidentyfikowanego konkretnego celu głównego. W wymiarze radykalizmów religijnych może to być po prostu chęć walki z innymi kulturami czy zemsta za często nieokreślone winy. Drogą do realizacji celu głównego dla terrorystów są różnego rodzaju aktywności. Są to cele pośrednie, za pomocą których sprawcy starają się zrealizować cel główny. To przede wszystkim działalność rekrutacyjna, edukacyjna czy przeprowadzanie zamachów na życie, zdrowie czy mienie. Ataki terrorystyczne są zatem jedynie celami pośrednimi sprawców i to stanowi w znacznej mierze o ich sile. W terroryźmie nie przerażają liczby. Przecież kilka czy kilkanaście ofiar śmiertelnych terroryzmu rocznie w całej UE nie stanowi wymiernego problemu z perspektywy statystyk. Ale pomimo to, państwa budują systemy antyterrorystyczne i wydają na ochronę przed atakami miliony w dowolnych walutach. Z czego wynika zatem ta nadwrażliwość? Wydaje się, że prawdopodobnie ze strachu przed siłą przekazu terrorystycznego. Przed strategią pośrednią, która potrafi zmienić historię świata. Za każdym atakiem kryje się bowiem niesamowita dawka emocji. Przerażenie, strach i bezsilność. I nie tylko w kontekście tego co było, ale znacznie mocniej w wymiarze tego, co dopiero będzie. Znakomicie widać to na przykładzie zamachu na WTC z września 2001 roku. Skutki bezpośrednie zamachu w postaci około 3 tysięcy ofiar i wielomilionowych zniszczeń są niczym w porównaniu z tym, co zdarzyło się później. Jak zmienił się świat po tym zamachu? Dwie „wojny z terroryzmem”, zmiana ustawodawstwa w większości krajów czy gigantyczne skutki finansowe to tylko wybrane konsekwencje pośrednie zamachów. Dzisiejszy świat został na zawsze zmieniony i od zamachu na WTC nic już nie jest niemożliwe.

Terroryzm to konflikt asymetryczny. I z tego też wynika siła terrorystów. Atakują wybierając dowolnie cel, czas, miejsce, narzędzie i metodę ataku. Inicjatywa jest po ich stronie i żadne państwo nie jest w stanie skutecznie zapobiegać kolejnym zamachom. Konfrontacja silnego państwa ze słabym przeciwnikiem w postaci organizacji terrorystycznej czy pojedynczego sprawcy jest skazana na porażkę z perspektywy taktycznej. Nie uda się tej walki wygrać. Zapobieganie całkowite jest po prostu niemożliwe. Zatem pozostaje przygotowanie się do potencjalnych zamachów i budowanie świadomości antyterrorystycznej wśród obywateli. By pomimo sukcesu w postaci przeprowadzonego ataku nie udało się terrorystom wygrywać na polu celów głównych. By państwa bezpośrednio po zamachach nie wprowadzały gorączkowo oczekiwanych przez sprawców zmian lub społeczności pod wpływem strachu nie zmieniały swoich postaw i preferencji np. wyborczych zgodnie z wolą terrorystów (wyniki wyborów po ataku w Hiszpanii w 2004 roku). Zatem walka z terroryzmem jako zjawiskiem jest złożona i nie może odbywać się jedynie poprzez budowanie systemów policyjno-represyjnych. Terroryzm rodzi się bardzo często z nierówności społecznych, polaryzacji stanowisk, radykalizacji czy braku możliwości prowadzenia dialogu. Zatem ważne wydaje się tutaj budowanie płaszczyzn do współpracy i porozumienia – nawet w konfrontacji z najbardziej radykalnymi postawami. Oczywiście, nie zawsze dialog jest możliwy. Zdarza się, że przeciwnik terrorystyczny jest wymiaru międzynarodowego lub pozostaje anonimowy, a jego żądania mogą nie mieć wyrażonej konkretnej postaci. Wówczas pozostaje zapobiegać, przygotowywać się i reagować na zamachy terrorystyczne.

Ważną kwestią związaną z terroryzmem obok asymetryczności i strategii pośredniej jest jego medialność. Można zaryzykować stwierdzeniem, że współczesny globalny wymiar zawdzięcza on mediom. Przecież przekaz „na żywo” z ataku terrorystycznego jest widowiskiem zapewniającym oglądalność na najwyższych wskaźnikach. Atak, który jest skierowany przeciwko kilku osobom staje się wymierzonym w społeczności wielu państw. Każdy oglądający bezpośredni przekaz subiektywnie czuje się zagrożony. Zamach staje się przedmiotem dyskusji i rozważań przez wiele dni. Żyje swoim życiem, a spirala strachu oraz przerażenia nabiera nieproporcjonalnego wymiaru. Terroryści mają gratisowo zapewniony rozgłos i pewność, że ich cel główny czy samo manipulowanie strachem zostanie skutecznie przekazane milionom odbiorców. Umacniają też pozycję w swoim środowisku, budując przeświadczenie o swojej skuteczności i właściwie sprecyzowanej metodzie walki. Czy jest szansa przerwać tą strategiczna symbiozę mediów z terroryzmem? Pytanie o tyle trudne, co przewrotnie postawione. Przecież misją dziennikarzy nie jest popularyzacja terroryzmu, a jedynie przekazywanie informacji. Ale czy faktycznie środowisko mediów jest świadome roli jaką pełni w systemach antyterrorystycznych? I tutaj pozostaje wiele do zrobienia. Szczególnie na drodze współpracy pomiędzy państwem a mediami. Nie znam na tą chwilę żadnego dokumentu odnoszącego się do sprecyzowania zasad przekazu medialnego po zamachach. Ani w Narodowym Programie Antyterrorystycznym, ani w Ustawie o działaniach antyterrorystycznych nie było wzmianki o takich aktywnościach. Nie było żadnego zapisu o jakiejkolwiek roli mediów w zwalczaniu zjawiska. Nie znam również żadnej zorganizowanej kampanii informacyjnej zapobiegającej terroryzmowi czy radykalizacji postaw w mediach. Na słowa szczerego uznania zasługuje w tym miejscu aktywność Centrum Prewencji Terrorystycznej ABW wraz z kampanią 4U czy wydanie w 2017 roku przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa Księgi Komunikacji Kryzysowej. Takich inicjatyw powinno być więcej, a działania edukacyjne należy wreszcie ukierunkować i zaprogramować. Incydentalne aktywności, choć słuszne, nie poprawią znacząco sytuacji, a objęcie szkoleniami czy opieką ze strony instytucji państwowych środowiska dziennikarzy, wydaje się koniecznością i dobrym kierunkiem działania. Oczywistym jest, że takie inicjatywy powinny być przedyskutowane oraz prowadzone w pełnej współpracy ze środowiskiem. Nie może być mowy o jakimkolwiek odgórnym ograniczaniu dostępu do informacji. Raczej o współpracy i wypracowaniu dobrych praktyk w tym zakresie. Kierując się misją i dobrze pojętą etyką dziennikarską w połączeniu z potrzebą zwalczania zjawiska terroryzmu – także przez media.

Reasumując rozważania o terroryźmie warto pamiętać o tym, że terroryzm to zjawisko będące formą przemocy politycznej. Opiera się na manipulacji strachem z wykorzystaniem mediów na masową skalę. W swojej działalności terroryści korzystają ze strategii pośredniej w wymiarze celów oraz skutków. Zapewnia im to szansę na wygraną w asymetrycznym konflikcie z silniejszym przeciwnikiem w postaci państwa czy organizacji międzynarodowej.

Należy pamiętać bezwzględnie, że terroryzm jest zjawiskiem (zagrożeniem) i że nie można nazywać terroryzmem każdego ataku z wykorzystaniem materiału wybuchowego.  Po pierwsze nie zawsze użycie materiału wybuchowego będzie atakiem terrorystycznym. Należy sprawdzić cel sprawcy (motyw) i jeżeli mieści się on w ramach strategii pośredniej i jest wyrazem walki politycznej, to wówczas można nadać mu charakter terrorystyczny. Po drugie zamach nie może być równoważny z pojęciem terroryzmu. To jedynie narządzie terrorystów w ramach prowadzonej walki politycznej, która – gdy przybiera postać manipulowania strachem – nazywana powinna być terroryzmem.

Całość powyższych, choć teoretycznych rozważań, ma charakter utylitarny i z powodzeniem może być wykorzystana przez praktyków w obszarze prowadzenia działań antyterrorystycznych. Warto bowiem znać charakter zagrożenia terroryzmem, by zdawać sobie sprawę, że ze zjawiskiem terroryzmu nie można walczyć pododdziałami kontrterrorystycznymi. Są one bowiem przeznaczone (w dużym uproszczeniu) do reagowania na zamachy terrorystyczne – nie zaś do walki z terroryzmem jako zjawiskiem przemocy politycznej. Z zagrożeniem terroryzmem można walczyć, ale między innymi poprzez budowanie świadomości, dialog społeczny lub przeciwdziałanie radykalizacji postaw. Dlatego warto jest odróżniać pojęcie terroryzmu od zamachu terrorystycznego, by właściwie operować słownictwem i adekwatnie używać narzędzi do zwalczania obu zagrożeń.

Bibliografia:

  1. Aleksandrowicz T., Terroryzm międzynarodowy, Warszawa 2005
  2. Białek T., Terroryzm manipulacja strachem, Warszawa 2005
  3. Bolechów B., Terroryzm. Aktorzy, statyści, widownie. Warszawa 2010
  4. Jałoszyński K., Współczesny wymiar antyterroryzmu, Warszawa 2008
  5. Reagowanie na zamachy terrorystyczne, red. J. Stelmach, Warszawa 2016
  6. Eu Terrorism Situation & Trend Report (Te-Sat), online:
    https://www.europol.europa.eu/tesat-report.
 

Podobał Ci się wpis? Czy jesteś zainteresowany podobnymi tematami?

Znajdź i obserwuj nas na Facebooku!             
Subskrybuj nasz kanał!
Napisz do nas!

Ten post ma 2 komentarzy

  1. DariuszWoj

    Dobry tekst

Dodaj komentarz